Rozmowa z „Gazetą Myśliborską”

„Mam związek z Myśliborzem i inna perspektywę na to, co się dzieje”

Rozmowa z Adamem Ostolskim, pochodzącym z Myśliborza kandydatem Zjednoczonej Lewicy w wyborach do Sejmu, członkiem Partii Zieloni.

Wyjechał Pan z Myśliborza do Warszawy 18 lat temu. Urządził się Pan tam, zrobił karierę zawodową a teraz Pan przyjechał i prosi mieszkańców między innymi Myśliborza, żeby na Pana zagłosowali. Ludzie na Pana zagłosują i znów Pan pojedzie do Warszawy i tyle będzie po Adamie Ostolskim?

Tu są moje korzenie i tu chciałem kandydować do Sejmu, także po to, by zrobić tam coś dla rodzinnych stron. Dobry poseł dużo czasu spędza w swoim okręgu. Ponieważ jego praca polega również na pośredniczeniu pomiędzy punktem widzenia i opiniami swoich wyborców a mechanizmami warszawskiej polityki. Zdobycie mandatu umożliwi mi pracę na rzecz mieszkańców przy wykorzystaniu tych kompetencji, które zdobyłem w Warszawie.

A czy przez te 18 lat, nie oderwał się Pan od tej Myśliborskiej rzeczywistości? Czy czuje Pan problemy jakimi żyją tu mieszkańcy?

Oczywiście, że czuję. Często tu bywam, rozmawiam z rodziną i znajomymi, mówią mi, co się dzieje w Myśliborzu. A to, co Pan nazwał oderwaniem, ma też drugą stronę. To jest świeże spojrzenie. Nie jestem tak całkowicie zanurzony w tej rzeczywistości. Mam również zewnętrzne spojrzenie. A to, że mam związek z Myśliborzem, sprawia, że mam inną perspektywę na to, co się dzieje w Warszawie.

To, że Pan wyjechał oczywiście nie jest zarzutem. Takich młodych ludzi, którzy z braku perspektyw wyjeżdżają z Myśliborza jest bardzo dużo. Z tego powodu Myślibórz to miasteczko starzejące się, gdzie zostają tylko emeryci. Czy ma Pan pomysł, żeby ten proces zatrzymać, żeby to miasto ożyło? Może nie do końca leży to w kompetencji posła, ale prosi Pan o głosy mieszkańców a oni chcieli by wiedzieć, co będą mieli z tego, że na Pana zagłosują?

To jest bardzo dobre pytanie. Jeśli chcielibyśmy zatrzymać eksodus młodych ludzi za granicę, to musimy stworzyć warunki życia, mieszkania, założenia rodziny także w Polsce. Do tego potrzebna jest ogólnopolska polityka. Należy tu zrobić dwie rzeczy. Spowodować, aby Polacy zaczęli więcej zarabiać. My mamy bardzo mały udział płac w PKB, on spada od 20 lat najszybciej wśród wszystkich krajów rozwiniętych. Tymczasem jeśli nasze lokalne gospodarki mają funkcjonować, to ludzie muszą mieć pieniądze, żeby je wydawać. Gdy mamy pieniądze na fryzjera czy restaurację, wtedy rozwija się lokalny biznes. Dlatego Zjednoczona Lewica postuluje m.in. podniesienie płacy minimalnej do 2,5 tysiąca złotych miesięcznie, podniesienie kwoty wolnej od podatku do 21 tysięcy złotych rocznie czy narodowy program budowy mieszkań komunalnych.

Inny sposób, aby zatrzymać emigrację, to rozwój zielonego przemysłu w naszym województwie. Jest to związane z produkcją komponentów do wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych. Mamy ogromny potencjał w tym zakresie. Dziś ta produkcja idzie głównie na eksport. Natomiast stworzenie wewnętrznego krajowego rynku na maszyny do produkcji „zielonej energii” może stworzyć nowe miejsca pracy w regionie. I to będą trwałe miejsca pracy, bo to jest energia przyszłości.

Jeśli chodzi o energie odnawialną, to burmistrz Piotr Sobolewski stawia właśnie utworzenie z Myśliborzu tak zwanego Smart City. Co Pan sądzi o tym pomyśle?

Bardzo mnie to cieszy, jest to właściwy kierunek. Należymy z burmistrzem do tego samego pokolenia, więc nic dziwnego, że o wielu sprawach myślimy podobnie.

Natomiast problemem, z którym miasto boryka się od lat, jest brak obwodnicy. Poprzedni burmistrz Janowicz mydlił mieszkańcom oczy, że sprawa jest na dobrych torach. Tymczasem ani jego partia PSL ani koalicjant czyli PO nie zrobiły nic, żeby obwodnica powstała.

To jest ważny problem. Pokazuje lekceważenie mniejszych ośrodków przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Wybór posła z naszego powiatu będzie sygnałem, żeby zacząć nas traktować poważniej. Nie mogę obiecać, że zbuduję obwodnicę, bo to nie leży w kompetencjach posła. Natomiast jako poseł będę chodził do GDDKiA i truł im głowę w tej sprawie. I to zamierzam robić.

Startuje pan ze Zjednoczonej Lewicy, natomiast jest Pan członkiem Partii Zielonych. Partia ta kojarzy się głównie z walką o prawa zwierząt i posłanką Anna Grodzką. Ale problemy, o których mówią członkowie Partii Zielonych, nie są tymi, które interesują ludzi. Walka o prawa zwierząt czy prawa homoseksualistów nie są pierwszoplanowymi problemami mieszkańców Myśliborza.

Ale to też nie jest pierwsza rzecz, o której mówi Partia Zieloni. Pierwsza rzecz o której mówimy, to budowa nowego zielonego przemysłu w Polsce. Czyli budowa gospodarki na zupełnie nowych podstawach. Jest to związane z wizją transformacji energetycznej. Takiej transformacji, która dzieje się obecnie w Niemczech. Widzimy w jaki sposób Niemcy budują swoja pomyślność w oparciu o nowe technologie. Drugim bardzo ważnym elementem naszego programu, jest sprawiedliwość społeczna. Czyli zmniejszenie nierówności dochodowych, troska o dostępne usługi publiczne, o to, żeby szpitale pozostały publiczne. Żeby w mniejszych ośrodkach, także na wsiach nie zamykano szkół, żeby państwo budowało mieszkania komunalne… To są filary zielonej polityki. W tym wszystkim ważna jest troska o środowisko naturalne, o to, żebyśmy zostawili naszym dzieciom i wnukom planetę, która będzie się nadawała do życia.

Kandyduje Pan z listy Zjednoczonej Lewicy wraz z działaczami SLD. Oni nie mają takich poglądów jak Pan. Są to raczej poglądy „ogólnie słuszne”. Nie wyobrażam gminnego członka SLD, który brałby udział w paradzie równości w Warszawie wraz z posłanką Grodzką.

W polityce chodzi nie tylko o to, żeby mieć własne poglądy, ale też żeby te poglądy móc realizować i przekładać na tworzone w Polsce prawo. To wymaga współpracy z ludźmi, z którymi w pewnych sprawach jest nam po drodze, a w innych nie. Dlatego stworzyliśmy tę koalicję. Mamy wspólny koalicyjny program. Gdybyśmy się krzywili, że z tym lub tamtym nam nie po drodze, to zostalibyśmy sami i bezsilni. Skuteczna polityka wymaga przede wszystkim gotowości do współpracy.

Rozmowa ukazała się w wydaniu „Gazety Myśliborskiej” z 22 października 2015 r.