Ostolski o exposé Beaty Szydło


Adam Ostolski, przewodniczący Zielonych, dla Trybuna.eu komentuje sejmowe wystąpienie premier Szydło.

Exposé premier Szydło było próbą powtórzenia obietnic „Polski solidarnej”. Powtórzyła najmocniejsze postulaty programowe Prawa i Sprawiedliwości. PiS – jak sądzę – ma przekonanie, że większość bezwzględną uzyskał w Sejmie dzięki pewnemu zbiegowi okoliczności, głównie nieprzekroczeniu progu przez Zjednoczoną Lewicę. Dlatego obietnice zawarte w exposé mają służyć poszerzeniu bazy wyborczej PiS.
 
Szydło w swoim exposé nie wchodziła w tematykę wojen kulturowych. Jej wystąpienie należy jednak czytać łącznie z wypowiedziami jej ministrów. Słowa ministra Gowina czy minister Zalewskiej pokazują, że prawica nie zamierza rezygnować z wojen kulturowych.
 
Exposé Szydło to wizja rozwoju w oparciu o aktywne państwo i narodowy kapitał. Często jednak odnosi się do rozwiązań XX-wiecznych nie, XXI-wiecznych. Przykładowo zabrakło zapowiedzi dotyczących energetyki odnawialnej.
 
Mówiąc o rozwoju branży informatyczno-telekomunikacyjnej (ICT) pani premier podała przykład tworzenia gier komputerowych. A tymczasem największy potencjał rozwoju tego sektora niesie energetyka prosumencka.  Według danych ekspertów z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji mogłaby ona zapewnić Polsce 50-60 tys. nowych miejsc pracy w ICT. Podobnie nowoczesna gospodarka morska to nie barki spławiające towary Wisłą, lecz energetyka offshore, farmy wiatrowe na morzu. Jeden klaster farm wiatrowych to 9 tys. nowych miejsc pracy i szansa na ożywienie przemysłu stoczniowego.
 
Niepokoi zapowiedź cofnięcia reformy 6-latków. Tę reformę należy naprawić, a nie likwidować. Wycofanie ze szkół 6-latków będzie oznaczać pogłębienie chaosu, jaki pozostawiła tu po sobie Platforma Obywatelska, a przede wszystkim uderzy w szanse edukacyjne dzieci z obszarów wiejskich. Do szkół mają wrócić dentyści. To dobrze. Mają też wrócić słodycze. Czy po to, aby dentyści mieli więcej pracy?
 
Niepokoją plany dla szkolnictwo wyższego. Minister Gowin zapowiedział już podporządkowanie uniwersytetów potrzebom biznesu. Tymczasem powinno być odwrotnie. Państwo powinno punktowo wspierać te branże biznesu, które są w stanie wdrażać osiągnięcia polskiej nauki. Premier Szydło chce bronić wolności nauki. To dobrze, mam nadzieję, że ta wolność będzie dotyczyć także gender studies.

Link do tekstu na stronie Trybuna.eu.