Ostolski o religii i polityce

Adam Ostolski portret z rybą_ico

jeśli społeczeństwo ma istnieć, musimy nauczyć się żyć w świecie wielu wartości. Rozumieć, że to co dla nas święte i niepodważalne, dla kogoś innego może być właśnie wątpliwe. […] Ale w polityce nie chodzi o narzucenie wszystkim swojego punktu widzenia. W polityce chodzi o to, jak ludzie różniący się między sobą mogą mimo wszystko żyć w jednym, wspólnym świecie.

Sądzę, że ekologia polityczna potrzebuje duchowości. Niekoniecznie reprezentowanej przez jakąś konkretną religię, lecz duchowości pluralistycznej. Duchowość może być odpowiedzią na pytanie o to, jak zmienić sposób życia jednostek. Nowego sposobu życia nie da się zadekretować mocą prawa, ponieważ byłoby to odbierane jako opresja. Także odwoływanie się do bodźców ekonomicznych to droga donikąd, gdyż bodźce te silnie oddziałują na biednych, którzy w niewielkim stopniu przyczyniają się do kryzysu ekologicznego, a są bezsilne wobec bardzo bogatych, którzy odpowiadają za większą część problemu. Aby zmienić swój sposób życia, ludzie muszą poczuć troskę o świat, w którym żyją, pokochać go. Potrzebę duchowości dostrzegamy wówczas, gdy zaczynamy rozumieć, że władza i pieniądze to za mało, by wydobyć nas z tarapatów.

Adam Ostolski opowiada w rozmowie z Łukaszem Skurczyńskim o (czasem niebezpiecznych) związkach religii, polityki i duchowości. Rozmowa ukazała się po angielsku w książce „Green Values, Religion and Secularism”, po polsku w internetowym wydaniu magazynu „Kontakt”.