Ślub

„Nawet w najmroczniejszych czasach mamy prawo oczekiwać światła”.

Jestem wzruszony, że w końcu mogę to napisać: dziś przed południem w urzędzie stanu cywilnego Lothian Chambers w Edynburgu zawarliśmy z Bartkiem związek małżeński.

Niepodobna wymienić wszystkich, dzięki którym stało się to możliwe. Dziękuję gościom, którzy podjęli olbrzymi wysiłek, by towarzyszyć nam w tym wzruszającym momencie. Dziękuję naszym świadkom, osobom które uświetniły uroczystość czytaniami z Tima Pratta i Zygmunta Baumana oraz, last not least, szkockim urzędniczkom, prowadzącym naszą sprawę z ogromną życzliwością i starannością. Szczególne wyrazy wdzięczności należą się Robertowi Motyce, który podzielił się wiedzą, jak to wszystko zorganizować, narodowi szkockiemu za gościnność i otwartość oraz oczywiście państwu polskiemu, które dostarczyło nam koniecznych i wystarczających powodów, by nie brać ślubu w urzędzie za rogiem, lecz wybrać się z tej okazji do jednego z najpiękniejszych miast na świecie.

Nasz ślub nie miał być manifestacją polityczną. Trudno jednak zignorować, że takie wydarzenie ma swoje publiczne konsekwencje. Chciałbym, żeby obraz naszego szczęścia dodawał otuchy tym, którzy jej dziś nie znajdują. Świat naprawdę może być lepszym, bardziej gościnnym miejscem dla wszystkich.

*

O naszym ślubie pisali: Wojciech Karpieszuk w Gazecie Wyborczej, Krytyka Polityczna, Queer.pl i Anna Dryjańska w naTemat.